nr. V, 05.01.2008,
Archiwum



Kącik Kulinarny

Witajcie Drodzy Czytelnicy,
Oto nadeszła nam świąteczna pora! Za oknami sypie śnieg, umysły odpoczywają, a wszyscy Trebuńczycy śmiejąc się wydobywają z siebie basowe Ho Ho Ho. Tymczasem, zapraszam do kuchni! O dziwo, nie będziemy pichcić ani indyków, ani pierników, ale coś co pogłaszcze nasze podniebienia przez karnawał aż do adwentu! Zapraszam do przygotowania... Sałatki z Niespodzianką!

Składniki:
1x duża pierś z kurczaka
1x puszka czerwonej fasoli
1x czerwona papryka
1x kapusta pekińska
1x duży słoik majonezu
2x chińskie zupki (Vifon: Złoty Kurczak)
pieprz
sól

Pierś z kurczaka kroimy w drobną kostkę i wraz z przyprawami podsmażamy. Warzywa kroimy, siekamy, męczymy strasznie aż będziemy zadowoleni z efektu i wrzucamy do gara razem z mięsem - mieszamy!!! Następnie dodajemy makaron z zupek, ale uwaga SUCHY, bez gotowania! Pokruszyć, dosypać i wymieszać by na koniec dolać majonez - makaron zacznie pić i zmięknie. Dodajemy przyprawy, jeszcze raz mieszamy i odstawiamy. Szczerze polecam doglądanie i ewentualne dodawanie majonezu lub śmietany czy jogurtu naturalnego bo sałatka musi być mokra! :) Efekt? WYŚMIENITY!!!!! A najbardziej bezcenny jest wyraz twarzy jedzących próbujących odgadnąć cóż to za tajemniczy składnik znalazł się w środku.
Drodzy moi...smacznego zatem!!!!!!

Tia MacArthur

Z mikrofonem wsród... Trebuńczyków

Pani Redaktor Naczelna należy do kreatywnych osób. I tym razem nas nie zawiodła! Przygotowała dla nas świąteczne stroje. Zielone kubraczki, zielone czapki z białymi pomponami, przykrótkawe spodenki i biało-czerwone skarpetki. Chcąc nie chcąc musieliśmy to ubrać, i by przelać szalę naszego upokorzenia kazała nam założyć buty, które daaaaawno wyszły z mody! :/ A że dyskutować nie można, opuściliśmy budynek redakcji - tak jak zwykle wyruszając z misją... bez gorącej czekolady na drogę! :(

Ho ho ho!
Wesołych Świąt!
Wredna Pani: A idź Pan w diabły!

Jak tam przygotowania do Świat?
Amelia: Dobrze idą, dobrze! Choinka ubrana! Dom przystrojony! Jedynie problem z karpiem jest, bo mąż boi się go zabić... Ale, ale! Znalazł sposób! Postanowił, że go zanudzi na śmierć - puszczając mu obrady Izby Poselskiej! Ha! Szalony ten mój Józek... Jak za młodości, gdy przychodził mnie wieczorami odwiedzać...
Terenowi: :/ Tak, tak... to my już dziękujemy! Do widzenia!!!

Co Pan myśli o powołaniu Marcusa Estreichera na stanowisko Namiestnika?
'Przyjaciel': Słuchaj Pan co teraz powiem... Długo tam nie wytrzyma! W Luindorze nie ma tak dobrego piwa jak tu u nas - w Weblandzie!! Pamiętam Ci to ja Marcusa gdy jeszcze w Kasanie urzędował... oj lubił on w gardło złotą ambrozję wlewać, oj lubił... hehe, Swój chłop z niego! a jaki smakosz! Fiu fiu! Więc albo będzie importował albo wróci nim przyjdzie wiosna...
Terenowi: Wiosna? Dlaczego?
'Przyjaciel': Bo mu się zapasy skończą co je tam pobrał! haha! Przez kilka dni z pobliskich browarów piwo było wywożone..., a miejsce docelowe wszystkim dobrze jest znane ;) hehe, Swój chłop z tego Marcusa...

Zmarznięci terenowi :/

Świat oczami dziecka...

Tradycją już się stało, że publikujemy na łamach LOTH obrazki narysowane przez naszych milusińskich. I tym razem nie może być inaczej! Oto ich prace:















































































Od Redakcji słów kilka...

Ho ho ho!

W te Święta Redakcja postanowiła spędzić poznając ich tajemnice - a więc prawdę o Świętym Mikołaju, o tym co sprawia, że atmosfera Bożego Narodzenia jest taka wyjątkowa... Dowiemy się też jak świętowali Trebuńczycy :) Życzylibyśmy naszym Czytelnikom wesołych Świąt, ale ze względu na obsunięcie czasowe spowodowane zjedzeniwm większości materiałów przez renifera ograniczymy się do wyrażenia szczerych nadziei, że minione Święta były wesołe, a Sylwester udany. Za to rok 2008 jeszcze nam na szczęście nie minął, więc składamy Państwu najszczersze życzenia szczęśliwego Nowego Roku! :D

PS. My jak te choinki, wierzymy, że do Trzech Króli mamy czas ;)

Legenda

"O Mikołaju..."

Święty Mikołaj istniał od Początku, to znaczy od pierwszego obchodzonego Bożego Narodzenia. Tyle, że wtedy nie rozdawał prezentów, za to nadzorował przystrajanie szopki bożonarodzeniowej. Sam przebierał się w owczą skórę i grał Owca, przy czym beczenie miał perfekcyjnie opracowane. Etymologia tak znanych i modnych słów "Ho, ho, ho!" jest bardzo zawiła i skomplikowana. Jej początek sięga właśnie dźwięku "Beee..." wydawanego przez Świętego Mikołaja u zarania Gwiazdki.
Niestety pewnego mroźnego poranka, kiedy Mikołaj przywdziewał właśnie nieco już zużytą owczą skórę, podpatrzył go renifer i tak oto tajemnica się wydała - Bożonarodzeniowy Owiec nie był prawdziwy. Szantażowany przez renifera imieniem Lama, Mikołaj zatrudnił go jako swojego konia. Lama był jednak niezadowolny musząc wozić na sobie wielkie brzuszysko Mikołaja, co również było wynikiem załamania nerwowego wynikającego ze stresu w związku z wydaniem się tajemnicy Bożonarodzeniowego Owca. Tak więc Święty Mikołaj zakupił sanie. Ale mimo swojego brzucha nie był w stanie zapełnić całej powierzchni sań, nawet po ubrania grubego czerwonego kożucha. Dlatego też Mikołaj załadował obok siebie wielki wór, który postanowił zapełnić prezentami (co również było wynikiem szantażu, tym razem ze strony 5-letniego dziecka napotkanego w sklepie monopolowym). Lama zbuntował się przeciwnko ciągnięciu takich ciężarów i Mikołaj musiał zatrudnić większą liczbę reniferów (bo na konie, ani wielbłądy Lama nie chciał się zgodzić).
Pewnego mrożnego dnia podczas bitwy na śnieżki o nietypowych kształtach, gdyż lepionych przez kopytne renifery, Lama oberwał od Mikołaja wielką śnieżką prosto w nos. Mikołaj zaśmiał się gromko: "Ho, ho, ho!" - stąd w prostej linii wywodzi się dzisiejszy zaśmiewek. Za to nos Lamy spuchł straznie i stał się czerwony. W związku z nowym wizerunkiem Lama zmienił imię na Rudolf Czerwononosy Renifer i tak zostało do dziś.
A jeżeli dzieci chcą wiedzieć dlaczego Święty Mikołaj nie przychodzi do wszystkich i czasami muszą zastępować go tatusiowie to już odpowiadamy:
Mikołaj odwiedza tylko grzeczne dzieci, które w niego wierzą. Jak tylko się dowie, że jakieś dziecko przestało w niego wierzyć, od razu się na nie obraża (to przez to obcowanie z reniferami) i już więcej nie przychodzi. A wtedy biedni tatusiowie, żeby tradycji stało się zadość, kupują w supermarkecie strój Świętego Mikołaja za kilka Dreamów i starają się naśladować gromkie "Ho, ho, ho!".

Ireth Tinuviel

Wywiad

LOTH: Witaj!
Elf: Tak, tak, tak! Wesołych Świąt!
LOTH: Nawzajem! Powiedz nam, drogi elfie, jak możemy się do Ciebie zwracać?
Elf: Mam na imię Plusiu, ale chciałbym zachować anonimowość, więc może lepiej się nie przedstawię! Oj tak, nie przedstawię się!
LOTH: Hmm... w porządku. Powiedz nam w takim razie jak wygląda pracownia Świętego Mikołaja?
Elf: Piękna jest, piękna! Taka bardzo duża i ma pełno ślicznych wieżyczek, a na dachach leży taki bardzo biały śnieg! I w środku jest dużo cudownych kominków i jest ciepło! I każda sala ma inny kolor! Tak, tak, jest bardzo koloro, bardzo pięknie, tak!
LOTH: Skąd bierzecie te wszystkie zabawki? Produkujecie je na miejscu?
Elf: Tak, tak, tak, my sami robimy, my sami! Każdy elf robi inne, ja wyrabiam misie pluszowe! Tak, tak, najsłodsze ze wszystkich zabawek, tak, tak, misie!
LOTH: Gdzie Święty Mikołaj trzyma wszystkie listy? Musi ich być mnóstwo!
Elf: Tak, tak, dużo listów! Mikołaj ma do tego aż dwadzieścia pięć pomieszczeń, tam je trzyma i czyta, ach, jak on czyta!
LOTH: A więc Mikołaj czyta wszystkie listy osobiście?
Elf: Tak, tak, oczywiście! Czyta i wprowadza nam do komputera co mamy wyprodukować, a my produkujemy, oj tak!
LOTH: To Święty Mikołaj ma komputer?
Elf: Tak, tak! Taki elfsidi! A na tapecie ma elfa! Tak, ma elfa na tapecie! Tylko nam jest troszkę przykro, że nie takiego elfa jak my... Ale my i tak bardzo kochamy Świętego Mikołaja, ojej, jak my go kochamy!
LOTH: Jakiego elfa ma Mikołaj na tapecie?
Elf: Legolasa, tego z łukiem! Nam nie pozwala się bawić w łuki, bo się boi, że zrobimy sobie krzywdę! Tak, tak, Mikołaj o nas dba, Mikołaj się o nas troszczy, tak, tak!
LOTH: Niewątpliwie Mikołaj bardzo was kocha.
Elf: Tak, tak, tak!
LOTH: Czy Mikołaj zawsze chodzi w czerwonym kubraku? Czy ma ich kilka na zmianę?
Elf: Cała szafa jest, cała szafa z kubrakami, tak, tak, z czerwonymi kubrakami! I Mikołaj zawsze ma kubrak, tylko po kąpieli nie! Wtedy zakłada taki czerwony porannik, tak, tak, czerwony porannik!
LOTH: Wspaniale :) A gdzie trzymacie renifery?
Elf: W reniferni one mieszkają, tak, tak! I one tam jedzą cały czas! Więcej niż my te grubasy jedzą! Oj tak, brzydkie, brzydkie grubasy!
LOTH: Czyżbyś nie lubił reniferów?
Elf: Oj, my ich nie lubimy, nie! One w Wigilię jadą z Mikołajem, a my musimy zostawać w domu! I my cały czas pracujemy, a one się tylko lenią , takie wstrętne!
LOTH: Co robicie kiedy Mikołaj rozwozi prezenty?
Elf: Ubieramy choinki! Tak, tak, w każdy pokoju śliczna choinka! Tak, nawet u reniferów!
LOTH: Czy wy także obchodzicie Wigilię, kiedy Mikołaj wraca? Czy dajecie sobie prezenty?
Elf: Tak, tak, my jemy dużo swiątecznych potraw i śpiewamy dużo kolęd i składamy sobie piękne życzenia, oj, jakie piękne! A Mikołaj nam też daje prezenty, tak, tak, nam też!
LOTH: Czy Święty Mikołaj również dostaje prezenty?
Elf: Tak, tak, my mu robimy co roku niespodzianki! Hihi, takie śliczne, że aż słów mi brak, tak mi brak, tak!
LOTH: To wspaniale z waszej strony :) Dziękujemy Ci bardzo za tą przemiłą rozmowę! Wesołych Świąt!
Elf: Dziękuję, dziękuję! Wesołych Świąt, tak, tak wesołych!

Nowinki...

Święty Mikołaj w Trebun

6 grudnia w Mikołajki wszyscy mali Trebuńczycy mieli okazję spotkania się z najprawdziwszym Świętym Mikołajem! To pierwsza taka akcja zorganizowana w Trebun, a może i w całym Dreamlandzie. Święty Mikołaj siedział w wielkim fotelu i z gromkim "Ho ho ho!" sadzał sobie po kolei wszystkie dzieci na kolanach. Wtedy dziecko mogło zdradzić Mikołajowi, co chciało by znaleźć pod choinką, a jeśli mama potwierdziła, że maluch był w tym roku grzeczny, elfy Mikołaja skrzętnie zapisywały życzenia dzieci. Wszystkie dzieci były zachwycone całym wydarzeniem, a szczególnie samą osobą Świętego Mikołaja. Co prawda niektóre z nich twierdziły, że momentami "Ho ho ho!" brzmiało trochę jak Burmistrz Bager, ale szybko rozwiano tą plotkę, gdyż udowodniono, że w tym czasie Burmistrz przebywał gdzie indziej (są dowody na to, że kupował wówczas prezenty przez internet).

Redakcja LOTH dowiedziała się, że hrabia Kalicki w przebraniu małej dziewczynki chciał prosić Świętego Mikołaja o skrzyneczkę piersiówek oraz sanki... Niestety - prawdziwa tożsamość dziewczynki została odkryta - okazało się, że hrabia zapomniał zgolić zarost...

Listy...

Jak co roku młodzi Trebuńczycy mieli szansę napisania listu do Świętego Mikołaja na jego specjalny, znany tylko grzecznym dzieciom adres. Korespondencja ta jest tajna, jednakże Redakcji udało się zdobyć kilka z tych listów (oczywiście już po tym jak Mikołaj je przeczytał). Poniżej prezentujemy niektóre z nich.










Senator Weblandu

Z części nudniejszej nowinek - markiz Bager dnia 9 listopada został powołany na stanowisko Senatora Republiki Weblandu.

Świat piłką się toczy...

Pierwszy sezon Dreamlandzkiej Ekstraklasy już za nami! Mimo kilku problemów na jego początku drużyna Thornów powoli powoli odbijała się od dna tabeli i po wielu tygodniach ciężkiej pracy na boisku zajeła - exequo z drużyna z Kakut - III miejsce w ostatecznej klasyfikacji! Gratulujemy i dziękujemy za masę dostarczonych przez was emocji! :)
Jednak największe gratulacje należą się drużynie z Motley, która to wygrała Dreamlandzką Ekstraklasę!

Klasyfikacja 'medalowa':
1. MKS Motley
2. KKS Cintra
3. Thorn Trebun
WKS Kakuty

Czas na relaks :)

Zima, śnieg, święta. Z tej okazji przygotowaliśmy dla was świąteczne wydanie krzyżówki :)))


Redaktor Naczelna: Ireth Tinuviel
Redakcja: Tia MacArthur, Bager

Copyright © 2005-2008 Wydawnictwo Simbelmyne